*samolot*
*Brooklyn POV*
W reszcie jesteśmy w samolocie. Razem z moją przyjaciółką Missel uciekamy z Londynu do Nowego Yorku, z nadzieją rozpoczęcia nowego życia z dala od rodziców. Jestem Brooklyn i mam 16 lat. Tak 16 dobrze słyszeliście.
- Brook wstawaj lądujemy - odezwała się Missi.
- Już wstaje - odpowiedziałam.
Nowy York - miasto, w którym rozpoczniemy życie na nowo. Miasto, które zmieni wszystko.
- Lyn tak dawno się nie widzieliśmy - krzyknął Lucas przytulając mnie.
Lucas jest moim najlepszym przyjacielem od piaskownicy w czwórkę tworzyliśmy niezłą ekipę przyjaciół.
- Też tęskniłam Lu.
- Brooklyn jak ty wypiękniałaś - a o to czwarty członek naszej grupy przyjaciół Bradley.
Chłopcy zabrali walizki moje i Missi. Jak na gentelmenów przystało otworzyli nam drzwi od samochodu:
i pojechaliśmy do domu chłopaków, który był na obrzeżach Nowego Yorku. Dom był cudowny. Dom ?? To była przecudowna willa:
W środku było jeszcze lepiej niż na zewnątrz:
Weszłam do swojego pokoju:
i zaczęłam rozpakowywać walizki.
- To co impreza? - zapytał Brad wchodząc do mojego pokoju
- Jakbyś nie znał odpowiedzi - odpowiedziałam
- Zacznij się szykować za 2 godziny wychodzimy - powiedział zamykając drzwi pokoju.
Weszłam do mojej łazienki:
Wzięłam szybki prysznic i umyłam włosy moim ulubionym szamponem o zapachu czekolady.
W ręczniku poszłam do garderoby:
I wybrałam ciuchy na imprezę:
Po czym poszłam do łazienki, gdzie wysuszyłam włosy zostawiając je rozpuszczone.
Zrobiłam mocny makijaż i gotowa usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa, gdyż miałam jeszcze 30 min.
*W tym samym czasie*
*Missel POV*
Weszłam do swojego pokoju:
Rozpakowałam swoje rzeczy po czym przyszedł Bradley i powiedział, że jedziemy na imprezę, więc poszłam do łazienki:
Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Wysuszyłam je i zrobiłam z nich lekkie loki i ostry makijaż. Poszłam do garderoby:
I wybrałam ciuchy na imprezę:
Gotowa poszłam do pokoju Brook.
- Idziemy ? - zapytałam.
- Tak - odpowiedziała.
Gdy zeszłam ze schodów podszedł do mnie Brad, który przytulił mnie i pocałował w policzek.
- Pięknie wyglądasz - szepnął
- Dziękuje - odpowiedziałam zarumieniona.
Bradley wziął mnie za rękę i przed swoim samochodem:
otworzył mi drzwi. Z tego co widziałam Lyn pojechała z Lucasem jego drugim samochodem.:
- Cieszę się, że przyjechałyście - usłyszałam nagle.
- Tak ja też się cieszę, że mogłam razem z Lyn uciec od rodziców.
Pod klub podjechaliśmy pierwsi i w ciszy czekaliśmy na dwójkę przyjaciół.
*Klub*
*Brooklyn POV*
Siedzę przy barze sama, Missi z Bradem poszli potańczyć, a Lu zmył się gdzieś. Piję drinka za drinkiem. Trochę już mi szumi w głowie, ale nie przejmuje się tym, najwyżej będzie jutro mnie męczył kac morderca. W pewnym momencie podszedł do mnie chłopak z masą tatuaży i mopem na głowie:
- Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia, czy mam przejść jeszcze raz ?
- Możesz się kręcić w kółko jak lubisz. - tak ja i moja chamska osobowość.
Chciałam odejść od tego idioty z mopem na głowie, ale on złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie...













.jpg)

